Karolina i Robert. 22

Karolina i Robert. 22
Karolina.

Od razu wiedzialam, ze pozwole jej zostac… Bardzo chcialam… ona jest zupelnie inna…
Tak przeciagalam, tak ja krecilam, ze dotrwala do przyjazdu Roberta.
Niby o ksiazce Mariusza, ale chcialam, aby ja zobaczyl…
Tak zawsze bylam cholernie zazdrosna o inne, a o nia… nie… dziwnie sie czuje… wiem, ze doprowadze do tego i dodatkowo mnie to nakreca…
Jestem mocno podniecona, najchetniej zaczelabym z nia bez niego… ale caly dom jest pelen…

I najwazniejsze, jak zareaguje na filmik od Mariusza… ?
Gdy podszedl do mnie i scisnal tyleczek… wiedzialam… ze mu sie podobalo…
Przedtem zapytalam sie jej, czy zostanie… bo chce czegos spróbowac… ?
Wiec, gdy zaproponowalam seks i poszlismy sie umyc, ona zostala…

A potem, gdy spuscil sie we mnie i zaczelam mu czyscic… kiwnelam na nia…
Zrozumiala w lot… nachylila sie i przejela kutasa…
Widzialam jej oczy… pozadala tego… byla mocno podniecona i chciala tego…
A ja mialam w sobie spokój… zaczelam go calowac… bo pozwolil jej dokonczyc…
Wiedzial, ze to nie ja ciagne… i nie okrzyczal mnie…

I wtedy stanely mi lzy w oczach…
Jakby kiedys cos mi sie stalo… to moze nie bedzie sam, moze udaloby im sie dogadac… ?
Nie odrzucil jej, to pierwszy raz… bo Anka to odpada od razu… zreszta widzialam jak na nia patrzy…
A moje dzieci musza miec pelna rodzine…

Gdy zamknal oczy, poczulam jego ruchy nóg… zasypial…
– Jak chcesz to mozesz zostac tu z nami… widzialas… jest dobrze… szepnelam…
– A moge ?
– Lózko jest duze, a po nocach nie bedziesz latac… nie musisz zadzwonic… ?
– Mam na niego wyrabane… dzisiejszy dzien dal mi duzo do myslenia…
– To rozbierz sie i spimy, tez jestem juz zmeczona… a dzieci rano wstaja…
– Ale nie mam nic do ubrania…
– Chodz, dam ci jakas koszulke..

Wyszukalam biala…
– Dosc krótka… skomentowala…
– Ja tylko takie nosze… a przewaznie spimy bez… nie krepuj sie, juz mu obciagalas… nic nie powie…
Poszlismy spac… choc, tak naprawde, to chcialam z nia gadac cala noc…

Gdzies kolo czwartej, juz zaczynalo robic sie jasno… poczulam jakies mlaskanie…
Niby sie przekrecilam… i zobaczylam to… Renia obciagala mu, a on spal… to znaczy nie reagowal…
A to menda… jak cipa glupieje to odbiera rozum…
Nie wytrzymala… zamiast sobie strzelic, to wziela sie za niego…
Robert ruszyl sie, ale nadal jakby spal… a ona przekrecila sie na bok i jak nic… wlozyla sobie….
Te ruchy to poznam zawsze…
A Robert tez zaczal sie ruszac… Cholera, pod moim nosem rypie mojego faceta… a ten pewnie mysli, ze to ja… bo bywalo, ze przelecial mnie w nocy bez slów… a potem rano sie wypieral… czyli nawet nie mysli… to odruch…
Oni maja chyba jebanie we krwi…

Jej jeki byly juz teraz dosc glosne, i tak bym sie obudzila…
I wtedy Robert przestal sie ruszac… przekrecil sie w moja strone, objal mnie za piersi… westchnal i… spal dalej…
Robil juz tak w kiedys… zaczynal, by po chwili przestac… a rano niczego nie pamietal…
Najpierw chcialo mi sie smiac… ale potem zrobilo mi sie jej zal…
W sumie… niech sobie sama zrobi dobrze, jak nie moze wytrzymac…

O siódmej znajome halasy… trzeba wstac… a ci spia… Robert na wznak, a ona na jego piersi wtulona…
Tak, jak cos sie stanie, to jest odpowiednia kobieta dla niego… ale na razie zyje i koniec tego dobrego…
– Wstawac aniolki… dzien sie zaczyna…
Robert pierwszy otworzyl oczy… spojrzal sie na mnie, a juz wstalam… i jego zdziwienie bylo komiczne…
Glowa w bok… a tam nastepna kobieca glowa…
Gest zdziwienia… w moja strone…
– A co , mialam ja w nocy wygnac… ?
Teraz i ona sie obudzila…
– O przepraszam najmocniej… spalam…

Tak, tak, spalam… a w nocy grzeszylam z obcym facetem… kurwa… to jednak jest charakter…
Sniadanie… dzieci poznaly nowa ciocie…
Robert szybko na ósma do pracy. a my mamy wolne… uwielbiam swoje zycie…

***********

Kolo 12 zadzwonil Wojtek, nasz finansista…
– Co slychac Wojtku… ?
– Jestesmy w szpitalu, moja dostala w nocy skurcze i juz odeszly jej wody… bedzie rodzic… tak tylko dzwonie…
– Przyjechac ?
– W sumie nie trzeba… ale cholernie sie boje…
– Przyjade, to tylko poród… bedzie dobrze…

Przypomnial mi sie mój… bylam zadowolona jak Anka przyjechala, kobieta to kobieta…
Renie podrzucilam do jej domu i zadzwonilam do mlodego…
– Matka rodzi, wjade po ciebie, bedziesz mial brata albo siostre…
– OK, czekam…
Dojechalismy w niecala godzine…
Wojtek chodzil nerwowo…
– I co tam ?
– Juz ja wzieli…
– Zalatwiles z lekarzem co trzeba… ?
– Jasne…
– To chwile potrwa… nie denerwuj sie…
– Mlody, lec po kawe i kup jakies ciastka… glodna jestem…

Czas sobie plynal… pogadalismy sobie…
– I co, bedziesz tatusiem ?
– Denerwuje sie. to juz nie na moje lata…
– Ona bedzie siedziec z dzieciakiem… w moment urosna… moja Olenka ma juz prawie roczek… juz raczkuje… a za rok… to mamy wygrane…
– Ale nigdy nie mialem dzieci…
– To czas najwyzszy…
– Ale juz dzisiaj nie bedzie miala brzucha… wiesz… to teraz mój fetysz…
– A do kiedy dawala… ?
– Tak jak ty… do wczoraj…
– Jestes niemozliwy… !!!
– Na bardzo spokojnie… ty bylas diablica w stosunku do niej…

Gdy mlody przyniósl kawe gadalismy jeszcze z dwie godziny… a potem zapukali przez szybe… jest taki specjalny pokój dla dzieci… i pokazali… córeczke…
Nie wiem, czy lekko nie zawiedziony, ale sprawial wrazenie, ze sie cieszy…
– Zobacz jakie ma ladne oczy…
– Po tobie…
– Ale sliczna… a zona ?
Pokazali, ze jeszcze chwila…
– Mlody patrz, siostra…
– Niemozliwe, a jak bedzie miala na imie.. ?
– Nie wiem, jak syn to mial byc Michal… a córka.. moze Olivia… ?
– Bardzo ladne imie…
– Popatrzcie… mala Olivia…

Tak sie zapatrzylam, tak to przezywalam… ze nie zauwazylam jak Wojtek odszedl…
Bo z d**gich drzwi wyszedl lekarz i zaczal z nim rozmawiac…
Mala usmiechala sie i patrzyla tak ufnie… na nas… mlody tez szalal…
– Zobacz moja siostrzyczka…
I wtedy to uslyszelismy…

– Jak to nie zyje… ???

Jak w zwolnionym filmie odwrócilam glowe… w strone tego glosu…
To byl glos Wojtka…

– Jak to kurwa nie zyje… przeciez urodzila…. !!!

Osunal sie na podloge… jak robot zaczelam isc w jego strone… co oni mówia… ?
Minal mnie mlody… dopadl do lekarza… zaczal go szarpac…
– Gdzie jest moja matka… ?
– Byly komplikacje… nastapil silny ból brzucha i sami nie wiemy, co sie stalo… ?
– Jak… przeciez macie tylu lekarzy… ?
– Mamy swoje podejrzenia ale to wykaze sekcja… ponadto panska matka miala dosc wysokie, nie leczone cisnienie…

Podeszlam do Wojtka, usiadlam sie obok niego… wzielam jego glowe, wtulilam w siebie i plakalismy razem…
– Co ja teraz zrobie… co ja teraz zrobie… jak to nie zyje… ???
– Wszystko bedzie dobrze….
– Nic juz nie bedzie dobrze… ja mam zyc bez niej… ???

Trzymalam go, a oczami widzialam rozpacz Roberta…. gdyby jemu… cos takiego sie stalo…. ?
– Musimy byc razem… pomoge ci…

Byl nieprzytomny…
Mlody wariowal… plakal… wrzeszczal… rozwalil krzeslo… nikt nawet nie zwrócil mu uwagi…
Trzesacymi rekoma wybralam numer do Roberta….
– Przyjedz do szpitala… zona Wojtka umarla przy porodzie… wykrzyczalam to w bólu…

Jak to jest mozliwe…. w takich czasach… ?
Nie pamietam co bylo dalej… podchodzili jacys lekarze… potem przyjechal Robert… Ania tez przyjechala…
Wtulila sie we mnie i tylko ryczala…
Stalismy przed ta szyba… za która lezala mala Olivia… zupelnie nieswiadoma co sie dzieje… nie plakala… tylko jej oczy wodzily za mna…

Nie wiem ile czasu minelo, ale potem dowiedzialam sie, ze Robert wszystko zalatwil…
Wojtek byl nie do zycia… mlody tez… zebralismy sie i zostalo ustalone, ze mala zostaje w szpitalu, a my po nia przyjedziemy…
Pojechalismy do nas… Wojtek chcial wódki…
Pil z mlodym… a my patrzylismy na ich rozpacz i nawet nikt nie powiedzial slowa…

Wieczorem zapytalam sie, co zalatwil… ?
– Cialo…
– Nie mów o niej tak… !!!
– Przepraszam…wezma ja na sekcje, takie sa procedury, potem pogrzeb… jutro zalatwie papiery… ale co z mala ?
– Jak to co, musimy ja wziac do siebie, przeciez Wojtek nie bedzie w stanie jej wychowac…
– Ale na jak dlugo… ?
– Az sie oporzadzi… pomozemy mu, ale jak samotny facet w zalobie ma sie zajac malym dzieckiem, on nie ma pojecia o niczym…
– Masz racje… jutro mu powiemy… a teraz polózmy ich…

– Rano zaczeli wyzywac lekarzy…
– Ja ich kurwa zabije… urzadze caly szpital…
– Jebane gnojki… nie przypilnowali… trzeba zawiadomic prokuratora… nie odpuszcze…
– Wojtek, na wszystko bedzie czas, przypilnuje… obiecuje… uspokajal Robert…
– Nie moge…
Usiadl sie i znowu sie rozkleil…

– Co ja zrobie z mala ?
– Wezmiemy ja do nas… zaczelam… mamy nianie, ja tez sobie poradze, a ty jak dojdziesz do siebie to ja wezmiesz…
– Ok… to dobry pomysl… przeciez ja nawet nie umiem…
– Wiem, ja umiem… pomozemy ci…

*************

Nastepny dzien byl tak samo ciezki. Sprawa poszla do prokuratury, czekaja na sekcje… a my pojechalismy po mala…
Mialam jeszcze becik po Olence, Wojtek jakos sie trzymal… ale nie chcial jej nosic…
Robert ja wzial… to jest ojciec…

W domu dzieciaki oszalaly… a Wojtek widzac ich radosc troche sie uspokoil…
Nowa zywa zabawka… a na dodatek w ogóle nie plakala… tyle, ze dostala od razu mleko z butelki… a nie od mamy…
Za kazdym razem, gdy ja karmilam, to plakalam…a ona tylko przygladala mi sie…
Miala takie madre oczy… i tak piekne spojrzenie…

Po czasie zaczelam sie zastanawiac nad losem,… nie tylko zabral Wojtkowi pierwsza zone, to teraz d**ga… a przeciez dal mu tyle kasy, ze… kurcze nie rozumiem tego…
Przeciez mógl tak uszczesliwiac je… mogli rodzic jeszcze wiele dzieci… to przeciez jest zycie…
Ale kurwa nie… jemu los odbiera…

Po sekcji wyszlo, ze miala tetniaka aorty brzusznej i nie bylo zadnej mozliwosci jej uratowania… To moglo sie stac w kazdej chwili i jedynie cud sprawil, ze zdazyla urodzic…
Pogrzeb byl bardzo smutny, przyszlo duzo ludzi, a my jak zombi … bez uczuc… bez komentarzy… wypluci… nawet bez lez…

Wojtek zgodzil sie na nasz uklad, przez nastepne dwa tygodnie przyjezdzal codziennie, uczyl sie przewijac mala, karmic… choc opornie to szlo..
Potem jakby pogodzil sie z tym, ze u nas bedzie jej na razie najlepiej…
Robert nie komentowal… mamy dobra opieke… sytuacja sama sie wyjasni, jak mówil… do wszystkiego trzeba dojrzec…
O seksie nie rozmawialismy… nie bylo tematu, jestesmy fachowcami i kazdy z nas zna sie na swoich obowiazkach…

***************

Po dobrym miesiacu przyszedl mlody… niby do siostry, ale cos mial…
– Powiedz, widze…
– Ten twój gnojek nie umiescil juz zadnego anonsu… jakby sie uspokoil… moze zrozumial… ?
– To w czym problem ?
– Ciagle ma je na dysku, ale znalazlem cos innego…
– Mów… !!!
– W jednym miejscu ma ukryty plik i sa tak kody do drzwi domu i do sejfu…
– Na pewno ?
– Glupek ma to nazwane… dom, sejf… konta… idiota…
– Ma kody do kont bankowych ?
– Tak, ale teraz loguje sie przez sms, wiec sa ogólnie nieuzyteczne… ale przypuszczam, ze ten dysk moze miec schowany w sejfie wlasnie…
– Super zobaczymy co uda sie z tym zrobic…

Podeszlam do niego, to bylo wlasnie to… na to czekalam…
Pocalowalam go…
– Chodz…
– Nie… wypada…
– Ja tez tego potrzebuje… chodz…

Wzielam go za reke i poszlismy do lazienki…
Zamknelam drzwi…
Sciagnelam majtki… oparlam sie o umywalke… i czekalam…
Gdy zobaczyl goly tylek… zaczely trzasc mu sie rece…
Moje nogi tez…
Tak dlugiej przerwy nie mialam nigdy…
Gdy wszedl jeknelam sobie…

To cudowne uczucie bylo bardzo daleko… ale poczulam je…
I wszystko wrócilo… ale najbardziej ruszyla mnie ta wiadomosc…
Juz wiedzialam jak ro rozegrac… pojade do chlopaków… tych, którzy ja odwiedzili i sie umówie…

Wchodzil mocno… czulam jego podniecenie…
Trzymal mnie za biodra… walil…
Zalatwia jego dowody… i tyle bedzie mial… nareszcie wygram…

Zlapal mnie za piersi… scisnal… brodawki chcialy krzyczec… tak… tak…
Przyspieszal… jeczal… sapal…
Nareszcie sie uwolnie od niego… nareszcie bede wolna… i bezpieczna…

– Moge do srodka… ?
Sekunda… kiedy okres… przeciez to minal juz miesiac… powinnam dostac z dwa tygodnie temu…
– Lej…
I zaczelam sie smiac…
Jeczal i przezywal…
– Az mnie jaja bola… czemu sie smiejesz… ?
– Bo jestem w ciazy…
– Jezu.. ze mna ?
– Nie gluptasie, z Robertem.. tylko wlasnie teraz zdalam sobie z tego sprawe… mozesz sie zlewac zawsze do srodka…

Sperma leciala mi po udach, a ja odwrócilam sie i calowalam go jak oszalala ze szczescia…
– Co jest ?
– Tak sie ciesze, bedziemy mieli wspólne dziecko… Robert oszaleje…
– Siedem dzieci, to rodzina jak trzeba…
– A co nam brakuje… mamy dzieci, radosc, milosc i oddanych przyjaciól…takich jak ty…
Dostal buziaka w policzek… i zaczelam sie wycierac…

– Moge popatrzec… ?
– A patrz sobie… juz i tak wszystko widziales…
– A wiedzialas, ze czasami z matka kapalismy sie razem i pozwalala mi sie umyc… ?
– Byliscie malymi zboczkami… a co chcesz mnie tez umyc… ?
– A moge… ?
– Mozesz… chodz do mnie…

Gdyby dluzej o niej mówil to poplakalibysmy sie… a przeciez zyc trzeba dalej…
Byl czas, gdy myslalam, ze gdyby nie zaszla w ciaze… ale poczytalam… to bylo nieuniknione… tetniak aorty… jest podstepna choroba, co prawda trzeci trymestr nasila objawy… ale glówne bylo to jej wysokie cisnienie…

Namydlil dlon zelem do higieny i delikatnie mnie myl…
– To bardzo przyjemne… musisz robic to czesciej…
– Gdy bedziesz wychodzic na seks moge przyjezdzac cie myc…
– Umowa stoi….

Klepie, aby tylko nie plakac… Robert mnie myl… i przygotowywal…
Ale mile z jego strony…
Kiedys kazalabym mu wylizac… ale zmieniaja sie czasy i ja sie zmieniam…

Gdy pojechal wzielam telefon do tego glównego.
– Wiesz kto dzwoni… ?
– Wiem
– Bedzie sprawa, kiedy sie mozemy spotkac… ?
– Nawet dzisiaj…
Spojrzalam na zegarek…
– O 16, tam gdzie zawsze…

Jest… sprawa juz sie toczy… dzis jest pierwszy dzien z jej zakonczenia, uwalimy gnojka…

Oglosilam nianiom nowine..,
– Drogie Panie… pracy to wam nie zabraknie przez nastepne lata… jestem w ciazy…
To jest dopiero radosc…
– Byla Pani u lekarza ?
– Nie, ale wiem, kiedy zaszlam i nie dostalam okresu… wiec… ok. kupie test…

– A dzieci… ?
– Macie racje…
– Dzieci chodzcie do nas wszyscy…. i zostawic telefony…
– Bedziecie mieli jeszcze jednego brata, albo siostre… jestem z waszym ojcem w ciazy…
– Super, im nas wiecej tym weselej…
I polecieli… to sa dzieci…

A w minute pózniej dzwoni Robert…
– Dostalem trzy smsy od dzieci… jestes w ciazy ?
– O mój Boze, sama chcialam ci to powiedziec… dopiero sie dowiedzialam…
– To pewne ?
– Pojade kupic test, ale raczej tak… cieszysz sie ?
– Jak diabli… nasze dziecko…
– Tak kochany… nasze…

I zaczelam plakac… nasza milosc i jej spelnienie…
Bede kochac wszystkie równo… i wszystkie beda nasze…

*******

Po 15 pojechalam do apteki, potem jakies zakupy i nasz 16 bylam pod blokiem.
Stal, podszedl..
– Wsiadaj…
– Stesknilas sie… ?
– Posluchaj, ta babka i jej brat nadal bruzdza w moim zyciu.
– Co trzeba zrobic… ?
– Dostaniesz kody do jego domu, wejdziecie i znajdziecie sejf, tez dostaniecie szyfry i poszukacie dysków lub pendraivów…
– Tylko, a fanty ?
– Zaplace tylko za dyski, ma wiedziec, ze to ja… a jak go okradniecie z czegos innego, to bedzie zwykly wlam… za dyski nie pójdzie na policje, bo materialami na nich szantazuje mnie, rozumiesz, to bat na jego oskarzenia… czysta sprawa.
– Ile ?
– 5
– Zalatwione, kiedy dostaniemy kody ?
– Tu masz adres, popatrzcie na jego zwyczaje i kiedy chata bedzie wolna.. dzialajcie…tydzien wystarczy ?
– Raczej tak… to bedzie szybka sprawa…
– To czesc…
– Czesc.

Elegancko… idzie tak jak mam isc…
A teraz szybko do domu nasikac na test.

Nawet rece mi sie trzesa… to czekanie… dwie kreski… jestem matka Polka… stworzona do zapladniania i rodzenia…
– Dziewczyny… oficjalnie jestem w ciazy…
Gdy Robert wrócil najpierw zobaczylam wielki bukiet róz…
– To dla mnie ?
– Dla ciebie moja mamusiu…
– Jestem twoja zona… a nie mamusia…
– Oj…przepraszam…
– Wybaczam… sa piekne…
– I co, jestes ?
– Jestem.
– Jestem tak wzruszony, ze nie uwierzysz…
– Wierze, ja tez…

Wieczorem przytulal sie do brzucha i sluchal…
– Kochany, to nawet nie jest fasolka, to jeszcze zygota…
– Nie mów tak o moim dziecku.
– Jestes pewien, ze twoje ?
Jak sie zerwal…
– A co… moze tego ???
– Nie, grubasowi dawalam w dupe… twoje, tylko twoje…
– To mnie nie denerwuj… ale teraz to troche mozesz zwolnic…
– Ty mi nie bedziesz mówic jak mam zyc… pierdolenie to d**ga moja, po tobie, milosc… ostatnio w ciazy dawalam do konca, nawet na porodówce chcialam dac znajomemu ginekologowi…
– Dobrze… nic nie mówilem… wiem… z toba sie nie dyskutuje… ale boje sie…
– Ja nie mam tetniaka…
– Sprawdzisz ?
– Tak, sprawdze…
– Dobrze… rób co chcesz…
– Jaki jestes kochany…
Ci faceci, jak kobieta jest w ciazy to wariuja… to nie choroba… a takie jak ja… to maja dobrze… i przyjemnie…

******

Tydzien minal szybko… przyslal sms, ze jest ok…
Zadzwonilam do mlodego…
– Daj mi te kody, juz czas…
– Na telefon… ?
– Zglupiales… przyjade…

Umówilam sie na ten sam dzien…
Odebralam i zawiozlam…
– Ilu masz ludzi, nadal trzech… ?
– Nie, zostalo nas dwóch, trzeci wyjechal do Anglii na zarobek… wiesz jak jest… ale damy rade… gosc jest bardzo regularny… gdy pojedzie na trening, to dwie godziny sa nasze… wtedy to robimy…
– To zróbcie to, pamietaj… tylko dyski, wszystkie, które znajdziesz, reszte zostawiasz… i najwazniejsze… dotykasz wszystko w rekawiczkach…
– W czwartek, o 17 wchodzimy… rozumie sie…
– Trzymaj sie.. i powodzenia…

Za dwa dni, beda to ciezkie dni, ale potem zaswieci slonce… i bede miala spokój. Wytrace mu jedyny jego argument…
Chodzilam jak robot… robilam wszystko normalnie, ale nic nie czulam…
W miedzy czasie wyplacilam kase… w kilku bankomatach…
A ostatnie godziny byly najciezszymi w zyciu… i najbardziej nerwowymi…

O 19 dostalam sms…
– Ok.
Nie wytrzymalam… zadzwonilam…
– Jade… tam gdzie ostatnio…
– Musze cos zalatwic na miescie, zaraz wracam… zawolalam…
– Cos waznego… zawolal Robert… jechac z toba… ?
– Nie, dam rade…

Tylko spokojnie, nie zrób wypadku…
Zajechalam…
– Mów, szybko…
– Bylo tak jak powiedzialas, wszystkie kody dzialaly, sejf byl pod schodami, pomyslowo, ale jak sie szuka, to sie znajduje… prosze, dwa dyski i dwa pendrive…
Podal mi w worku foliowym.
– Tu masz kase… przelicz…
– Nie chce od ciebie kasy…
– A co chcesz ?
– Moze dalabys mi dupy, nie wiadomo kiedy sie jeszcze spotkamy… ?

Pomyslalam… lepiej trzymac z przyjaciólmi, niz z wrogami… a za piatke to jeszcze nie dawalam… ha ha… milo z jego strony…
– Ok, po znajomosci…
Odpalilam i wjechalam glebiej w park…
– Wyjdziesz, jest cieplo ?
– Nie, dam ci w samochodzie, nie po to zbieram filmiki, aby teraz jakis gówniarz nagral i wrzucil do internetu…
– Z tylu ?
– Jasne…

Przeszlismy, on bardzo szybko pozbyl sie ciuchów, a ja pierwszy raz dokladnie sie przygladnelam jego sprzetowi…
– Nie golisz sie…
– Tak jakos nie bylo okazji…
– Widzisz, a jednak jest… ja zawsze jestem zadbana… masz gume ?
– A nie dasz bez…
– Mowy nie ma…
– Nie lubie…
– Twój problem…

Zaczal mnie wkurzac…
– Mozemy to przelozyc… dodalam..
– Dobrze, dobrze… ubieram…
– Wy faceci jestescie jak dzieci… dac to za malo…
Rozlozylam nogi, a on przylozyl…
– Poczekaj…
Wyciagnelam zel z torebki… w ogóle nie jestem podniecona, a na sucho w gumie bedzie mnie bolec…
Nasmarowalam i wjechal…
Nawet nie zdjelam majtek, tylko je odsunelam…

Pierwszy raz w zyciu myslalam o zupelnie czyms innym niz pieprzenie…
Mam dyski, wieczorem ogladne wszystko i poczekam, kiedy sie zorientuje… ?
Wtedy zacznie znowu rozrabiac… a powinien sie zamknac…

– Jest ci dobrze… ?
– Tak, fajnie mnie pierdolisz…
– Ale jestes zajebista…. pokaz piersi…
Podciagnelam bluzeczke…
– Ale cyce…

Bez dysków moze mi skoczyc… co wymysli… ?
Jak bedzie rozrabiac to karze Robertowi obic mu gebe za napastowanie…
O… a moze wystapie o m*****owanie i dopiero sie zdziwi.. ?

Zaczal jeczec… i zlal sie…
– Dobrze ci bylo… ?
– Fajnie walisz… musimy to kiedys powtórzyc…
– Masz racje… zadzwonisz ?
– Oczywiscie….

Ubral sie i tyle…
Najslabszy seks mojego zycia… az mi wstyd… nie… nie wstyd… to zwykla panszczyzna…

W domu dzieci mnie draznily… jeszcze tyle czasu do spania…
Ale jak to zrobic, aby Robert sie nie zaciekawil… ?
Wiem…

Kiedy juz wreszcie poszly spac… zaczelam…
– Mój Panie… wezmiesz mnie w tylek ?
– A co jest Karolinko ?
– Mam na ciebie ochote… wiesz w ciazy jestem niemozliwa…
– Mialem mocny trening, prawie 120 km…
– I co, chcesz odpoczac… ?
– Jestem taki zjechany, ze zaraz zasne…
– Dobrze, wybaczam ci, ale zaprosze w to miejsce grubasa i dam mu w domu, w twoja dupe… zgadzasz sie… ?
– Hm…

Spal… to sa kpiny, bylam gotowa dac mu w suchy tylek, a ten zasypia… nawet jak mówie, ze bede dawac kochankowi… w jego domu…
– Robert… szepnelam… jestes cienki…
– Hm…
Wstalam i do kuchni… laptop, rekawiczki i jedziemy…

Jeden pendrive ze zdjeciami rodziny… ta szmata, jej córka, maz… dom… urodziny itp…
d**gi… moje zdjecia… ok… usuwamy…
Na duzym dysku filmiki z wakacji… kazdy dzien… i tysiace zdjec… z wielu miejsc na swiecie…
Troche mnie to teraz ukulo… ja nigdzie nie bylam, w Hamburgu… a ten na kazdym kontynencie…
Ok, jedziemy dalej…

d**gi duzy dysk…
Z 30 folderów… otwieram… jakas laska.. robi mu laske…
Ok… nagrywal nie tylko mnie…. otwieram nastepne… to samo…. zdjecia, filmy i seks w kazdej konfiguracji…
W 18 folderze znalazlam siebie. Siebie i Anke, gdy kiedys bylysmy u niego w mieszkaniu… z 2 lata temu… parking, gdy ciagnelam tym trzem… menela, mój wystep w samochodzie i na lace z fotografem… wszystko…

W 21 byla Anka. gdy rypal jej buzie, az do zrzygania… jak próbowal wchodzic w jej tylek i jak ona wtedy wrzeszczala… jak ja pobil… a potem… mimo wszystko zgwalcil.. w dupe…
Moja biedna Anka wygladala jak sto nieszczesc…
Gnojek mial kamery i nagrywal wszystko… i wszystkie…
Boze, a jak on szantazuje nie tylko mnie… ?
Na niektórych filmach dziewczyny robily naprawde brzydkie rzeczy…
W dwóch ostatnich byl z facetami… obrzydliwe gejowskie zabawy…

Nie dziwota, ze czuje sie niepokonany… to teraz sie zdziwi…. jesli to prawda co mysle, to wlasnie ukradlam mu jego argumenty szantazu…
A za chwile sie przerazilam… jego siostra nie sciagnela mu sama… tylko dostala je od niego i zrobili sobie z tego zyciowy interes…
To ona do mnie zadzwonila, do mnie i do innych… i kazda wpadala w ich sidla…
Przeciez pracowal w mojej poprzedniej robocie i byl specjalista, ale na pewno nie takim, aby wybudowac sobie taka chalupe… zreszta, na zdjeciach siostra tez nie nalezy do biednych…
Ta kurwa moze w ogóle nie pracowac i tak ma kase… od dziesiatek biednych kobiet, które za mlodu szalaly z nim, a teraz, np maja mezów i wola placic niz powiedziec prawde… tak jak ja…
Ona chciala 3 tysiace… razy powiedzmy 10 kobiet…. to 30 na miesiac…

O kurwa… to dopiero bedzie bagno… przeciez on oszaleje… !!!
Chociaz, jesli placa to i tak beda placic… nikt nie wie, ze ukradlam mu dowody ich wyczynów…
A nie bede przeciez ich szukac na miescie…

Ale jest bagno… teraz wiem, ze on nigdy nie odpusci, ze bedzie straszyc policja, a moze nawet i prokuratorem. Moze juz obrywal po gebie i wie jak w takich sytuacjach postepowac…
A moja obrona mogla ich tylko wkurzyc i moze troche przestraszyc… dlatego wzgledem mnie jest w miare cicho…
Ludzie sa naiwni, ale i sto razy wola spokój niz bagno.
Ale ja kurwa nie… nie pozwole gnojowi tego robic… ukróce jego biznes na amen…

Wrobie go, dla tych wszystkich kobiet… dla samego faktu istnienia takiej mendy… no… chyba, ze sie myle… ?
A to sprawdzimy od razu. Jesli bedzie cicho, to znaczyc bedzie, ze zrozumial, iz nie ma juz na mnie argumentów szantazu, a jesli zacznie szalec, to znaczy mial interes.
Poczekam i zobacze… niech dla wlasnego dobra zwinie swój i jej ogon, i niech spieprzaja, bo inaczej zrobie mu koniec swiata…

Jezu, jak sie zdenerwowalam, jak mam teraz isc spac… gdzie to schowac… ?
Wyszukalam pudelko z butami zimowymi i tam schowalam…
Po cichu wsunelam sie do lózka i przytulilam do Roberta…
Dobrze, ze go mam… mojego obronce… mój poprzedni maz przeciez nawet palcem by nie kiwnal.

I co… zostalabym sama i musialabym placic do konca zycia…
Ale dlaczego rozwalil moje malzenstwo… to teraz wydaje sie nielogiczne… ?
Chyba… ze to nie on przyslal te zdjecia…
Moze to mój biedny ciapowaty maz sam to zorganizowal.. ?
To ma sens…
Bo ten skurwysyn caly czas mial mnie na zawolanie… tylko dogrywal filmiki i czekal na okazje…

On wcale mnie nie kochal… wszystko bylo wyrezyserowane…
Jemu w ogóle nie zalezalo na mnie, tylko na zbieraniu haków… moze nawet zrobil to dziecko, aby miec mnie na zawsze…
A potem celowo podsuwal mnie menelom, czy ta orgia na parkingu… aby to wygladalo jak najgorzej… abym zawsze musiala sie tego wstydzic… i … placic…
I ruszyl dopiero, gdy dowiedzial sie za kogo wyszlam…
Kurwa mac, jaki gnój, jaka menda… tylko strzelac…

Teraz mogli zazadac 3 tysiace, przedtem uwazal mnie za biedaczke… wiec nie bylam dobra dojna krowa…
Teraz to co innego… dlatego walczy…
Nie skonczyloby na tym… po jakims czasie zazadaliby wiecej… i wiecej…. az strach pomyslec…
Ja akurat, nie az tak bardzo przejmuje sie tymi anonsami w portalach randkowych… ale inne… placily… milczaly… i plakaly po nocach…
Dobrze, ze Robert o niczym nie wie… ale… ale… jak jego zaatakuje… ?
Cholera, musze byc pierwsza… musze go chronic przed moimi bledami… Boze… jak to sie zjebalo…?

Ale trafila kosa na kamien…
Zajebie go… niech tylko zacznie wojne…

*****

Rano zadzwonilam do Anki….
– Przyjedz…
– Cos waznego ?
– Jak cholera…

Jesli mnie zaczepili, to dlaczego nie i Anki… zaraz mi powie…

*****

– Co jest Karolcia… ?
– Siadaj… i jak na spowiedzi…
– Boje sie…
– Sluchaj, ten mój gnój, wiesz… masz z nim problemy… ?

Cisza…
Spuscila glowe…
– Nie…
Ale.. to byl glos kogos mocno zastraszonego…
– Anka, mam jego dyski, jestes na nim, ja jestem i jeszcze z 30 innych kobiet… a nawet dwóch facetów..
– Masz jego dysk, skad ?
– Anka, jestem kurwa najlepsza… ze mna takie gnojki nie beda pogrywac… zalatwilam po swojemu…
– A on wie ?
– Dowie sie… czekam, az zacznie szalec… pytam sie, czy szantazowal ciebie i chcial kasy ?

Jeszcze raz wciagnela powietrze…
– Gdy zamieszkalam z Wojtkiem i przestalam sie z nim spotykac… zazadal 2 tysiace co miesiac, albo mu pokaze…
– Dlaczego nic nie mówilas… ?
– Moje problemy naleza do mnie..
– Widac jak zalatwilas… placilas i co… to jest rozwiazanie ?
– Ty nie wygladasz nic lepiej… szarpie twój wizerunek po wszystkich serwisach… tyle, ze twój maz to olewa… a Wojtek nie jest taki…
– Powiedz, ze to przez niego chcesz go zostawic… ?
– Interes nie idzie juz tak dobrze i te dwa kola zaczyna mi brakowac…. Pomyslalam sobie, ze tak do konca zycia mam placic, to bedzie slabo… a jak przestane, a Wojtek sie ze mna ozeni, to i tak sie wyda… wiec jaki jest tego sens… ?
– Dlaczego mnie oklamywalas… ?
– Ze wstydu…

– Anka zalatwimy to na amen…
– Tak, ty masz swojego Jurgena… nie boisz sie… tez chcialam troszke sie zblizyc do niego…
– To dlatego dalas mu dupy… ?
– Tak, chcialam miec sprzymierzenca w razie czego… ale tak szybko wyjechal…
– Jakie my jestesmy glupie…. az zal… ze taki dupek pogrywa sobie z nami… i przypuszczam, ze z innymi tez…
– Snilam nawet raz… ze Jurgen go zabije… ale to sie nie stalo… zalatwilas to inaczej…
– Jestes glupia, jego siostra siedzi z nim, w tym, po uszy… i tak by nas udupila… cale szczescie, ze tak sie nie stalo…. nie moge uwierzyc, ze tak z nami pogrywa… ?
– Co zrobisz ?
– Poczekam na jego reakcje… im bedzie bardziej brutalna, tym bedzie mu na tym mocniej zalezec… ale juz jest po nim… nie pozwole, aby taka wesz chodzila po ziemi… zobaczysz…
– A nie boisz sie, on moze byc brutalny… moze nawet grozny… ?
– W razie czego mamy Roberta, obije mu gebe, jak tamtym w Hamburgu… albo zadzwonie po Jurgena…
Pocalowala mnie i przytulilismy sie..

– Pojedziemy na cmentarz… ?
– Oczywiscie, poczekaj ubiore mala i z nia pojedziemy do matki…
Obejmowalysmy sie placzac, a we mnie juz rozpalal sie ogien… jak Denerys zrobie mu DRACARYS…

Przepraszam za brak seksu… ale scenariusz jest jaki jest… nic na sile…

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir