Moja zona i Slawek. 10

Moja zona i Slawek. 10
Pod koniec maja, prawie przed wyjazdem do Hamburga na Ironmana nagral sie stary, tak jakos przychodzil na koniec miesiaca. Moja, widzialem, dlugo siedziala w lazience, wiadomo, musi byc czysta. Przed samym jego przyjsciem wsadzila sobie do tyleczka korek, ale taki smieszny, kici ogonek. Nawet nie wiedzialem, ze takie rzeczy istnieja, cienki jestem. Wygladalo to zjawiskowo, naga kobieta, piekna, wysoka, na obcasach, o pelnych ksztaltach z ruda kicia w dupce, i jeszcze tak krecila nia, ze niestety stanal mi od razu. Stary wszedl i tez zapial z zachwytu…
– Jeszcze piekniejsza niz zwykle…
– To dla ciebie specjalnie…
– Wiem, i dziekuje, obróc sie…
I moja sie obracala jak baletnica, a kicia falowala razem z jej piersiami…
– Cudnie…
– Mozemy dzis inaczej.. moja sie pyta ?
– A jak chcesz ?
– Chce ostrego stosunku z moimi ustami, bez analu, moja kicia ma ciebie tylko podniecac…
– Jak ostrego ?
– Bardzo, zobaczysz…chyba, ze nie chcesz…?
– Intrygujesz mnie kobieto, za kazdym razem jestem zadowolony…
– Mówilam ci, jestem wyjatkowa…
Chwycila duzy kapielowy recznik, rozlozyla go na podlodze, kleknela na nim i zaczela rozpinac mu spodnie.
– A to po co ?
– Cierpliwosci.
Zaciekawilo mnie to, rozsiadlem sie wygodnie w fotelu i mietolilem ptaszka.
Zaczela lizaniem jaj, potem kutasa, ten rósl dosc szybko. wlozyla go do buzi, znowu lizala jajka, gdy juz stal porzadnie zaczela mocno obciagac, gleboko, coraz glebiej, prawie wchodzil caly, bo tez nie byl najmniejszy, dalo widac, ze sie rozgrzewa…objela dlonmi jego póldupki i sama zaczela sie gwalcic. Piekny widok, calkowicie oddana kobieta czynnosci, która widac, ze sprawia jej przyjemnosc…
– Chcesz mnie uderzyc ?
O cholera, tego sie nie spodziewalem. On raczej tak, bo od razu trzasnal ja w twarz, dwa, trzy razy, ta rzucila sie do gwaltu, bo tak naprawde, to raczej ona go gwalcila swymi ustami, a nie on. Kutas wchodzil juz prawie caly i moja coraz dluzej przeciagala jego trzymanie w ustach, ba w gardle…Co jakis czas wyciagala zaczerpnac powietrze… On wtedy ja bil po twarzy, przewaznie trzy razy, a ona potem z jeszcze wieksza dzikoscia wkladala go sobie do gardla… w pewnym momencie powiedziala…
– Przytrzymaj moja glowe i nie puszczaj az sie nie stanie…
– Co sie stanie ?
– Przytrzymaj mocno…
I facet chwycil dwoma rekoma, wsadzil kutasa mocno i docisnal tak, ze wszedl caly…Kurwa ale widok, mi wnet urwalo, trzymal, jej glowa prawie schowala sie pod jego brzuchem i wtedy to nastapilo…zaczela rzygac…kurwa mac, ale jazda, facet od razu wyciagnal, a ta szmata z calych sil sama nadziala sie i obejmujac jego dupe, dociskala ile idzie. On tez docisnal i ta jeszcze raz sie zrzygala…cholera, wstretny widok, ale sie zlalem… co sie dzieje… ?

Nie jestem przyzwyczajony do patrzenia na takie ponizanie kobiety, tym bardziej mojej zony, a jeszcze, ze ona robi to sobie sama. Przeciez, ci oblesie w domku u Slawka tak ja wlasnie traktowali, a ona teraz robi to samo ? Sobie ? Co w niej siedzi, jaki popierdolony umysl to dopuszcza… ?
– Co to ma byc ?
– Brzydzisz sie ?
– No…nie…ale nie musisz tak ostro…
– Ale chce, podnieca mnie to, ze jestem suka, z która mozesz robic, co ci sie podoba…
– Chcesz wiecej ?
– Tak, chce…
I zaczela jeszcze raz go gwalcic ustami, on tak sie podniecil, ze caly sie trzasl, dociskal naprawde mocno, ale ona juz nie zwracala, za to on sapiac i jeczac oznajmial, ze leje… wprost do gardla, nie przerywajac dociskania. Moja sie wyrwala i mocno zaczela kaszlec…
– Za mocno…?
Ta kiwnela reka, ze nie…
Facet wsiadl sie w fotelu, ledwo dychal, w jego wieku, jeszcze zejdzie…
Uspokoila sie, nadal kleczala, kicia byla piekna, gorzej z nia, obrzygana nie byla ladnym widokiem…
– Chcesz mnie umyc ?
– Raczej nie…
– A nie chce ci sie lac ?
– W sumie…
– Wlasnie o tym mówie, odlej sie na mnie…
Tego bylo juz za duzo, kurwa nienawidze jej, zatluklbym na miejscu, przeciez TO MOJA ZONA. Matka moich dzieci, tak sie poniza, i to przed kim, przeciez, widac, ze nie o kase tu chodzi, jebana szmata.
– Przechodzisz sama siebie, teraz rozumiem ten recznik, jestes inteligentna, lubie takie…
I wstal, stanal przed nia i po chwili lal na jej piersi, na wlosy, na twarz. ta otworzyla usta, a on lal do srodka… wyplywalo po bokach i gdy konczyl, ta jeszcze raz wziela go do ust. Gdy skonczyl to pozegnal sie walac ja w twarz dwa razy…
– I taka kurwe uwielbiam, dzis powinnas dostac podwójnie, ale niestety powoli konczy mi sie kasa, moze to nasze ostatnie spotkanie, bede ten bonus wspominac bardzo dlugo…pa mala.
Ubral sie, polozyl koperte i wyszedl, a moja poszla do lazienki. Cholera, ja trenuje w pocie czola, a ta urzadza pokazy, to bylo piekne, ale i odrazajace. Nie znam tej kobiety, to nie jest matka mych synów, to zwykla kurwa, chociaz, nie wiem, czy one to robia. Jak mam ja mijac w domu, jak patrzec przy obiedzie ? Nie wiem, dokad to zmierza, co jeszcze sie stanie… ?

Pojechalem do Hamburga, o dziwo wsród przyjaciól pokazal sie Mahmed ze swita, milo z jego strony.
– Trzymamy kciuki za ciebie bohaterze…
– Ja i bohater, abym tylko ukonczyl…
– Nie martw sie, impreze zrobimy jak trzeba.
I zaczelo sie, plywanie 3,8 km to nie lada wyczyn, plynalem prawie ostatni, to moja najslabsza umiejetnosc, jeszcze rok temu nie plywalem w ogóle. Gdy wychodzilem bylem naprawde juz zmeczony, a tu przeciez 180 km roweru. O dziwo na rowerze odpoczywalem, lubie rower, trasa plaska, idealna, pogoda lipcowa, super. Po rowerze nie bylem juz w koncówce, 6 godzin i 14 min, ale maraton to kurwa jest cos…balem sie. Najwazniejsza jest psychika, wtedy przypomnialem sobie ostatnie dni, zaczalem to trawic i analizowac. Jak moja moze miec pana, kochanka, bys jego suka, placic cialem za jego dlugi, dac sie ponizac, a potem czerpac z tego przyjemnosc. Mysle, ze to tylko na chwile, ze to jest nowe, dzikie, a ona sie gubi.
I jeszcze ten mlody kochanek, tego to akurat móglbym polubic, podobala mi sie jego mlodziencza delikatnosc i oddanie dla niej, przypominal mnie z mlodosci. Myslalem i bieglem, bieglem i sie wkurzalem, potem wkurwialem a na koniec cieszylem, Meta, 4 godziny i 2 min, dobry czas. Lacznie 11 h 53 min i miejsce 1136. Slabo, ale zajebiscie. Moje najwieksze marzenie spelnione, jestem IRONMANEM, i kurwa swiat moze mi naskoczyc. Mahmed zaprosil wieczorem do swojej restauracji, podobno ok 21 zasnalem w fotelu. Na d**gi dzien powrót, ale bylem zwalony. Mahmed zaproponowal urlop dla 2 swoich ludzi, zreszta i tak mieli byc niedlugo po kase, jeden jechal moim Audi, a d**gi mercem GL 550 Amg, bylo na co patrzec.
Zaproponowalem, ze zamieszkaja w ramach rewanzu u mnie. To byl dobry pomysl. Moja sie nie pokazywala, raz tylko ich przedstawilem, odnioslem wrazenie, ze sie ich bala. Na miejscu na nastepna sobote, zaprosilem na d**ga impreze, w najlepszym lokalu, przyjaciól z zawodów. Borysa i Jurgena równiez, zreszta ogólnie jezdzilismy wszedzie razem. Byli grzeczni, ale czulem , ze dogladaja interesu, co i jak, a ze my bylismy czysci i w porzadku, to i oni byli zadowoleni. Okazalo sie, ze to dwaj komandosi, Borys ze Specnazu, wywalony za brutalnosc, a Jurgen to byly zolnierz Legii. Ale ubrani to chodzili pierwsza klasa, a nie jak ochroniarze. Gdy wieczorami ogladalem ich tatuaze, to az moi chlopcy byli pod wrazeniem. Nie bylem pewny, ale przypuszczalem,ze maja nawet bron. Przed impreza wyciagnalem swój garnitur, a ci zaczeli sie smiac.
– Co to jest za szmata ?
– Jaka szmata, to mój slubny garnitur…
– Bierz kase i jedziemy.
Wzialem kase, dzieciaki, Audi i do wielkiego miasta. Kazali mi poszukac meskiego salonu. Byl, Hugo Boss. Weszli jak do siebie, zaczeli gadac po niemiecku, obsluga, jak ich poznala, to skakali jak w Pretty Woman wokól mnie. I musialem kupic nowy garnitur, nowe koszule – 3, pasek, buty, spinki, ale nie krawat. Razem 8 kola, cholera, ale, gdy wyszedlem i zobaczylem sie w lustrze, to zrozumialem. Wygladalem jak oni, jak boss. Moi chlopcy zawolali…
– Tatus, mamusi sie spodobasz…
Mogli tego nie mówic, taki fajny dzien. e tam…

W lokalu fajnie, wesolo, wiele toastów, a moi przyjaciele z Niemiec to robili wrazenie ochrony. Czulem sie tak odjebany, ze podziekowalem im za zakupy.
– Jestes kims i musisz tak wygladac, jak cie widza tak cie oceniaja, podnies troche glowe, juz czas, powiedzial Borys.
Ma chlop racje, jestem skromnym czlowiekiem, pieniadze dla mnie to tylko cyferki na koncie, ale czasy sie zmieniaja, do cholery jestem Ironmanem, juz czas wziac zycie w swoje rece.

Po godzinie zauwazylem w rogu lokalu dwie znajome twarze, dresiarz i jego szef, pierwsi, którzy wzieli od mojej dlug Slawka. Klócili sie z szefem restauracji, i nie chodzilo o jedzenie. Mówilem juz, pewne sprawy zaczalem widziec duzo bardziej wyraznie i ich klótnie zrozumialem od razu. Szlo o pieniadze. Cos nakrzyczeli na niego, pogrozili i wyszli. Podszedlem do niego.
– Pomóc ?
– Nie trzeba.
– Mam mozliwosci… i wskazalem na moich ” ochraniarzy ”
– To nic nie da, i tak przyjda jutro i pojutrze.
– Ile wisisz ?
– Nie… to moja sprawa…
– Ile…?
– Stówe…
– Dobierali sie do twojej zony ?
Spojrzal sie na mnie, oczy mu sie zaszklily…
– Skad wiesz ?
– Znam typów, tez mam zone, co prawda, nie zyjemy razem, ale wiem co oni robia. Posluchaj…jestes w stanie ich splacic ?
– Lokal dobrze funkcjonuje, ale ich odsetki mnie zabijaja,,,nie dam rady…
Ta mysl wleciala mi do glowy jak strzala, moze po goscinie u Mahmeda w jego lokalu…
– Dam ci stówe dla nich i piec dych dla ciebie, ale chce 50 % lokalu, nadal bedziesz go prowadzic, mój czlowiek zostanie ksiegowym, ale nic sie nie zmieni, moze wzrosnie ochrona.
– Ale to moja milosc ten lokal…
– Najpierw stracisz zone, potem lokal, a moze i siebie…50 % od lokalu jest lepsze, niz 100% od niczego., tu jest mój tel, jutro czekam…

Albo wóz, albo przewóz, zobaczymy. Wieczorem opowiedzialem wszystko i mnie pochwalili.
– Zobacz, raz ubral nowy garnitur i od razu biznes sie kreci. Zostaniemy tu jeszcze dwa tygodnie, szef lezy na Malcie i dopilnujemy, a gdy go kupisz, to przyslemy ci alkohol i fajki od nas, zarobisz d**gie tyle. lebski chlop.
Rano telefon…
– Zgadzam sie, ale musze miec kase do 17…
– Nie martw sie, przyjedziemy.
Jak sie chlopaki ucieszyli, pojechalismy do prawnika, napisal umowe i na 17 weszlismy do lokalu. Tamci juz byli…
Podszedlem, zdenerwowany, bo wolalbym najpierw geby im obic, ale spokój…
– Ok, ile wisi wam ten gosc…?
– Nie twoja sprawa …
– Wlasnie moja, jestem nowym wlascicielem tej budy i reguluje dlugi…
– Tu sie splaca tylko odsetki…
A to chujki, pasowalo im brac tylko odsetki, rypac jego zone i trzasc gosciem…
– Posluchajcie szmaciarze, albo wezniecie kase i rozstaniemy sie po dobroci, albo Borys i Jurgen wyniosa was na tylny smietnik…
Zobaczylem blysk w oczach dresiarza, ale gdy spojrzal na chlopaków…to zmiekl…
– Jestes za cienki na moich, potrafisz tylko rypac bezbronne zony…
Chcial sie ruszyc…
Rzucilem kase na stól…
– A teraz wypierdalac i wiecej was tu nie widze…
Poszli, tak jak wtedy Slawek chcial odejsc, skuleni i bez slowa.
Podpisalismy umowe i w ciagu dwóch dni zostalem szefem najlepszego lokalu w miescie. Nie widzialem, ale Borys gdzies dzwonil…
– Szef ci gratuluje, jest pod wrazeniem, my tez, bo za pierwszym razem, to smielismy sie z ciebie dwa dni…
– Dlaczego ?
– Bo taka sierotka z ciebie byla, a prosze, narodzil sie facet z jajami…
– Jurgen, widzisz, nowy garnitur i nowy gosc.
Ale bylem zadowolony, oddychalem pelna piersia, zaczynalem wierzyc w siebie, mój plan zaczyna nabierac jeszcze piekniejszych ksztaltów.
– Ale musisz miec ochroniarza, bo my juz jedziemy, a sam nie mozesz zostac, wróca…

Ok, wzialem faceta z wojsk specjalnych, prawie normalnej budowy, ale jak pokazal mi filmiki z cwiczen, to wymieklem. Postanowilem uczyc sie walczyc, silke mialem juz opanowana, kondycje tym bardziej i Andrzej zaczal mnie uczyc.
A u mojej jak zwykle. W jakis dzien przyjechala ze Zbyszkiem, jak wtedy…
– Nie mam ochoty, nie mozesz tak mnie traktowac, ja nie moge mu odmówic, zrozum mnie…
– Ja ci powiem jedno nie chcesz to nie…
Wyciagnal komórke i zaczal wychodzic z domu…
– Slawek, czesc mam sprawe…
Moja rzucila sie za nim i od razu chwycila go za krok.
– Poczekaj, teraz bede zajety, zadzwonie za godzine…
– Zmienilas zdanie… ?
– Przepraszam, wynagrodze ci to, nie bedziesz zalowac…
Wciagnela go do przedpokoju i na srodku – moglem przeciez wrócic – zaczela go rozbierac, góre, potem spodnie, buty, skarpety…
– Jego kutas lezal, a moja zaczela go piescic ustami, brala calego, ma juz wprawe, moze mysli o tym samym, co ze starym, lizala jajka i na zmiane kutasa. Wstawal…
– Chcesz zgwalcic moja buzie… zrób to, bez oporów, nie przejmuj sie mna, nie zaluj sobie…
Jego penis wstal od razu, spodobalo sie…objal jej glowe, mocno chwycil za wlosy dwiema rekoma i wsadzil do konca…wyciagnal od razu i znowu wsadzil…
– Co tak slabo ?
Oz ty kurwo, kim jest moja zona, mocno dziala na mnie, ale odraza mnie…to mialo byc piekne… a jest… dziwne… mocne, ale nie do konca, o to mi chodzilo. Jest niesamowicie podniecajaca, ale…kim sie stala… a moze co odkryla… ?
Zbyszek nie próznowal, tak jak chciala, gwalcil jej buzie, ale jego sprzet byl mniejszy od starego i choc wchodzil gleboko, nie spowodowal odruchu wymiotnego…
– Dobrze ci ?
– Kurwa, dobrze, ale z ciebie suka…
– To patrz teraz…
Oblizala go, potem zaczela jajka, a nastepnie zaczela lizac coraz nizej, i nizej, gosc podniósl lekko noge, a ta szmata lizala juz my tylek…kurwa mac…
– Kobieto, gdzie ty sie takich rzeczy uczysz…?
– A co, zle ci ?
– Jest super, ale mialem cie za Pania, a ty jestes…
– No, kim jestem ?
– Nie obraz sie, ale jestes kurwa…
– Nie dla kazdego, ty mnie zmuszasz…dosc juz, idz sobie…
– Nie tak szybko, co ty sobie myslisz…?
I chwycil ja za gardlo, mocno…podniósl cala do góry i pocalowal…ta sie wyrwala…
– Gdzie z tym pyskiem…nie bede sie z toba calowac…mozesz mnie wypieprzyc, a potem spadaj…
– Tak chcesz cwaniakowac…
Rzucil ja na podloge, kleknal obok niej, rozerwal bluzke, szarpnal stanik i zaczal wykrecac jej brodawki…
– Odbilo ci, to boli…
– Chuj mnie to obchodzi…
I jeszcze mocniej je zaczal sciskac, obkrecac…az mi sie zrobilo slabo…rozerwal majtki i to samo zaczal robic z cipka. Chwycil dwoma palcami wargi i je równiez zaczal obkrecac, moja zaczela krzyczec…to boli, przestan…on wyciagal wargi az skóra sie naciagnela na 6-8 cm i skrecal na lewo i prawo, co za chujek…gdybym tam byl…
– Prosze przestan, cos mi zrobisz i ide na policje…
– Taka harda ?
Odwrócil ja na brzuch, naplul na dupe i bez gadania wsadzil w odbyt…ta wrzasnela…
– Boli…
– I ma. zamknij sie kurwo, taka z ciebie Pani, jak ze mnie boss…
I gwalcil ja z 5 min, wciskajac do konca, walac w póldupki do czerwonosci, szarpiac za wlosy, próbujac ja calowac w policzek…moja na poczatku sie wyrywala, ale potem lezala jak lalka do zabawy…facet zlal sie w srodek. Zmeczony polozyl sie obok niej…moja wstala powoli i poszla do lazienki. On pozbieral sie, ubral i zapalil papierosa.
– Zbieraj sie, w firmie czekaja… a tak powiem ci po prawdzie, ze twój wybór Slawka, to slaba decyzja, nie wiesz wszystkiego, nie znasz go tyle lat co ja, nie wiesz co sie dzieje u niego i u starego, jeszcze bedziesz zalowac, kasa to nie wszystko, zreszta, co to za kasa…zostaly tylko drobne…
– Ja go kocham, co ty mozesz o tym wiedziec chamie, jeszcze pozalujesz…zreszta i tak jest za pózno…
– Nie odgrazaj sie, bo bedzie jeszcze ostrzej…
Ona go kocha…kocha… to slowo boli, a jest tak obce… i tak bliskie…
A wiec to prawda, co mówili mi wspólnicy, juz w firmie wiedza, ze slabo idzie…jest dobrze, puzzle sie ukladaja.

Zamknalem hurtownie, mojego magazyniera poslalem do lokalu, aby pilnowal interesu, bystry facet, jakos szlo,,nie bylo szalu, ale prestiz niesamowity. A do domu raz zapukala policja, po cywilnemu, bylem akurat przed treningiem rowerowym, natknalem sie na nich przy furtce.
– My do Pani Anny… Z…
– A o co chodzi.
– O napad na dzialce Pana Slawomira W…
– Aniu, panowie z policji do ciebie.
Wyszla przestraszona, tylko wychylila glowe…
– Ja nic nie wiem, nic nie powiem, nic sie nie stalo…
I sie schowala…
– Prosze Pana, my chcemy dla zony dobrze, bedzie sprawa i uda sie ich namierzyc…Pan W… wszystko powiedzial o napadzie…
– A powiedzial wam prawde ?
– To znaczy…?
– Ze wisi pieniadze bandytom i oni sobie odbieraja je gwalcac moja zone…
Zapowietrzyli sie…
– A Pan to skad wie…?
– Wszystko widzialem, bo zadzwonila do mnie o pomoc, ale ich bylo 4, a ja bylem sam z dziecmi, rozumiecie…
– Tak, tak…
– Ale dlaczego Panska zona byla z Panem W…?
– Bo obecnie to jest jej kochanek, gnój i frajer, wisi mi to, to jej sprawa, ale ci bandyci, to mnie wkurzyli, bo to mendy…Panowie, uda wam sie ich namierzyc ?
– Wie Pan, to sprawa poufna…
Nagle blysk inteligencji mnie walnal…
– Poczekajcie chwilke…
Poszedlem do domu, z sejfu wyciagnalem 5 kola, wsadzilem w koperte i wyszedlem do nich, podchodzac tracilem teczke jednemu z nich i gdy przepraszalem, i zbieralem z nim, schowalem koperte do srodka.
– Panowie, na pewno cos wiecie…
– Mamy juz swoje podejrzenia, ale tajemnica sluzbowa, rozumie Pan, ale jestesmy od zorganizowanych band i dosc duzo juz wiemy, ale potrzeba swiadków…moze Pan bedzie swiadczyc…
– A wy równiez zrozumcie, to moja zona, jej kochanek, sprawa wstydliwa, chcialbym tych gnoi dostac, a przynajmniej wiedziec, kto to…mam obecnie wiele mozliwosci, tu jest moja komórka.
– Odezwiemy sie.

Po tygodniu zadzwonili i sie umówilismy, przyjechali razem…bylem przygotowany…
– Postawil nas Pan przed faktem…
– Chlopaki dajcie spokój… jestem Robert.
– Marek, Janusz.
– Posluchajcie, to jest sprawa tylko miedzy nami, tu jest po 10 k dla kazdego, chce wszystkie informacje o nich, potem o Panu W… wlascicielu stolarni i o wszystkich dlugach Slawka, jego syna, u kogo i ile. Nie namawiam was przeciez do lamania prawa, tylko prosze o prawo do informacji w sprawie gwaltu mojej zony, dogadalismy sie ?
– Tak.
-To na razie.
Pieniadze szczescia nie daja, zgadza sie, mam ich pelno, a moja zona woli innego, ale to sie zmieni, forsa daja wladze, power, zmienia percepcje widzenia swiata, zmienia sposób rozwiazywania problemów. daje pewnosc siebie i moc…wiele mocy. Po moich treningach z Andrzejem juz nie bylem slabeuszem, po Ironmanie, po tych cholernych kilometrach w wodzie, na biezni i rowerze, po silce mialem moc i postanowilem ja wykorzystac. Po kazdym treningu bylem lepszy, szybszy, bystrzejszy, jeszcze troche, a bede gotów.

Pewnego razu, gdy segregowalem pranie poszedlem do jej pokoju pozbierac rzeczy do prania, czesto tak robilem, bo i po dzieciach, i po niej walaly sie wszedzie. W rogu pokoju znalazlem zwinieta bluzke i spodnie z lajkry czarne. Mialy zamek na tylku, pierwszy raz takie widzialem. I szok. Bluzka cala posklejana od spermy, ale cala…znam ten zapach, i spodnie w kroku to samo, nawet nogawki, musialo leciec porzadnie, tak policzylem na szybko, z 5-8 chlopa…super, moja robi jak Slawek mówil, za pojemnik do spermy, tylko nie jego. Co ona wyprawia, co on robi…ostatecznie odeszla ode mnie, bo pchnalem ja w objecia innego, a jak ona konczy, wpierdolona sperma nie wiadomo ilu ?
Odlozylem, nie bede jej zawstydzac bardziej…ale cos jej powiem…
Gdy wrócila akurat wywieszalem…chciala przejsc jak zwykle bez slowa…
– Posluchaj, nie wypralem wszystkich twoich rzeczy, bo sie brzydze…
– O co ci chodzi ?
– Juz ty wiesz… zal mi ciebie, na pewno tak chcesz zyc, jestes szczesliwa… jestes … ?
Nie odpowiedziala…nie wyszla juz z pokoju…

Bir yanıt yazın

E-posta adresiniz yayınlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir